Depresyjny senior

Depresyjny senior

Kolejny rok za rokiem mija. Twoje dzieci opuściły Wasz rodzinny dom, założyły własne gniazdo, podchowały własne dzieci. Coraz mniej bliskich – odchodzą. Coraz więcej niewiadomych, nieznanych, elementów życia stanowiących codzienność aktualnego młodego pokolenia, a dla osób w Twoim wieku nieraz trudne do opanowania.

Coraz mniej patrzysz w przyszłość - bo większość tego co miłe, przyjemne i warte uwagi już za Tobą (tak sądzisz). A co przede Tobą? Czy jeszcze coś wartościowego Ciebie czeka? Czy wypada osobie w Twoim wieku oczekiwać czegoś jeszcze od życia? Te pytania często burzą Twój spokój. Wielu twierdzi, że „to co Panu Bogu się nie udało, to starość”- czy mają rację? Czy raczej ufać tym, którzy głoszą, że starość to kolejny etap życia, który jak każdy niesie wraz z sobą przywileje, możliwości ale i ograniczenia. (obok Joe Goertzen "Pocałunek starych ludzi").

Na nasze postrzeganie starości ma znaczny wpływ kultura, w obrębie której się obracamy i wartości, którym oddajemy hołd. Nie jest wielkim odkryciem stwierdzenie, że aktualnie obserwujemy coraz mniejszą akceptację dla procesu starzenia się i samej starości. Codzienny kult młodości, w sztuczny, nienaturalny sposób podtrzymywanej poniekąd przez każdego z nas: człowieka-konsumenta, objawia się w różny sposób, na różną skalę (od maskujących, uwydatniających specyfików kosmetycznych, po korzystanie z usług klinik chirurgii plastycznej). Kto z nas na widok kolejnej zmarszczki na czole, kolejnego siwego włosa okazuje radość? Większość raczej udaje, że problem starzenia się ich nie dotyczy, zniekształcając tym samym obraz rzeczywistości, bądź stara się za wszelką cenę zatrzymać, nawet cofnąć czas, poddając się różnorodnym zabiegom.

Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze niedawno starość wydawała się czymś nam znacznie bliższym. Naturalnym etapem naszej egzystencji, z którego nadejściem większość z nas się godziła. Starość i śmierć nie budziły takiego przerażenia, gdyż obcowaliśmy z nią na co dzień. Od najmłodszych lat dzieci wychowywane w wielopokoleniowych domach uczyły się szacunku do osób starszych z racji m.in. sędziwego wieku osoby kojarzonego z ogromnym doświadczeniem, zasobem wiedzy i mądrości życiowej. Wszyscy współuczestniczyli w kolejnym etapie życia seniora, dzieląc z nim troski i radości kolejno upływających dni. W momencie odejścia ciało osoby zmarłej towarzyszyło najbliższym przez wystarczający czas, by każdy zdołał się pożegnać. A co jest aktualnie? Zaraz po stwierdzeniu zgonu ciało osoby zmarłej zabierane jest od bliskich, z jej najbliższego otoczenia, co w znacznym stopniu utrudnia rzeczywistą konfrontację z rzeczywistością i przyznanie, że osoba odeszła. Niewątpliwie gdy starość i śmierć towarzyszyły nam bezpośrednio i  mieliśmy możliwość przez swą obecność doświadczać każdego z procesów egzystencji, to akceptacja ich jako etapy naturalne i nieuniknione była znacznie łatwiejsza.

Jednakże czy tylko brak społecznej akceptacji dla procesu starzenia się, konsumpcyjny styl życia i gonitwa za tym co piękne zewnętrznie wpływa na brak akceptacji starości u nas samych ? Czy będąc seniorem często towarzyszą nam zaburzenia nastroju? O depresji seniorów nie mówi się często. Umniejsza się wagę skali zjawiska, często dochodzi do błędnych diagnoz. Depresja u seniorów jest rzadko rozpoznawana, gdyż niejednokrotnie lekarze przypisują zmiany w aktywności osoby czy jej nastroju naturalnym zmianom biologicznym, wynikającym z procesu starzenia się i stopniowego słabnięcia poszczególnych funkcji organów, w tym gorszemu funkcjonowaniu struktur mózgowych. Jednakże przyjrzyjmy się środowisku w którym żyje statystyczny senior i czynnikom mogącym w istotny sposób wpływać na pojawienie się depresji.

Seniorom często dokucza uczucie samotności. Coraz rzadziej obserwuje się wielopokoleniowe domy. Młodzi wyjeżdżają za pracą i zakładają rodziny z  dala od rodziny pochodzenia. Niejednokrotnie zatrudnieni w instytucjach gdzie obowiązuje nienormowany czas pracy, nie odwiedzają często swoich bliskich seniorów, zastępując wizyty telefonem . Współmałżonek jest schorowany albo odszedł. Znajomi z którymi jeszcze do niedawna utrzymywaliśmy częsty kontakt również stali się mniej mobilni i coraz trudniej nam się spotkać. Część z nich odeszła i coraz częściej przeglądając nekrologi natrafiamy na znane nam nazwisko. Czynności, które dotychczas nie sprawiały nam trudności to aktualnie ich realizacja wymaga od nas więcej czasu. Ograniczenia związane ze sprawnością fizyczną narastają, zwiększając naszą zależność od osób trzecich w codziennym funkcjonowaniu.

Każdy senior na co dzień jest zmuszony borykać się z ogromną ilością nie do końca przepracowanych utrat dotyczących jego osoby, takich jak utrata dotychczasowej roli zawodowej, rodzinnej, towarzyskiej, utrata zdrowia, sprawności ale również utrata bliskich nam osób. Każda z tych utrat nie jest etapem zamkniętym ale narasta, stopniowo postępuje i jest procesem nieodwracalnym. Przepracowanie i pogodzenie się z kolejnymi utratami utrudnia nastawienie społeczne związane z kultem młodości, pieniądza, kariery, sprawności. Nie przepracowane poczucie utraty na wielu płaszczyznach, narastające gdyż dotykające kolejnych ważnych dla nas życiowych sfer, często prowadzi do utrzymującego się dłuższy czas obniżonego nastroju, apatii, poczucia braku sił i chęci do działania. Jeśli ten stan utrzymuje się dłuższy czas i narasta, to niejednokrotnie przeradza się w depresję. Duża liczba przeżywanych utrat nie wywołuje automatycznie depresji. Nie chodzi o ilość trudnych przeżyć, ale jak Senior radzi sobie z nimi – czy chce i potrafi je przepracować, czy umie odnaleźć nowy sens życia i nową perspektywę przyszłości.

W tym miejscu naszych rozważań zastanówmy się, jakie inne aspekty związane z życiem osoby w trzecim wieku mogą silnie wpływać na pojawienie się depresji. Wspomnieliśmy o szeroko pojętym poczuciu stopniowej utraty każdego z istotnych aspektów budujących nasze dotychczasowe życie. Warto podkreślić, że są to jedne ze składowych budujących naszą tożsamość, nasze wewnętrzne poczucie „ja” , obrazu kim jestem i co mogę, potrafię. Wiele seniorów boryka się z trudem akceptacji uczucia utraty dotychczasowych ról życiowych np. roli zawodowej. Silne poczucie utraty uniemożliwia dostrzeżenie, że wraz z przeminięciem jednej z pełnionych ról stoi przed nami kolejna perspektywa, która również może dać nam satysfakcję i poczucie spełnienia. Substytutem, ale i dopełnieniem naszej egzystencji może być realizacja głęboko ukrytych pragnień, na które będąc rodzicem, współmałżonkiem, pracując zawodowo nie mieliśmy czasu i możliwości.

W pracy sami sobie wytyczamy kolejne cele, brniemy ku ich realizacji, a ich osiągnięcie z reguły wiąże się z gratyfikacją finansową, uznaniem społecznym, co silnie nas motywuje do wyznaczania kolejnych celów, osiągania kolejnych wyżyn. Często te cele są nam odgórnie wyznaczane i chcąc nie chcąc dążymy do ich osiągnięcia, co również związane jest zazwyczaj z gratyfikacją finansową i społeczną. Czas spoczynku, przejścia na „wymarzoną emeryturę” często związany jest z długim okresem adaptacji do nowych warunków. Często zadajemy sobie pytanie : i co teraz z moim życiem? Nagle nie wiem co robić z czasem, jak go konstruktywnie zaplanować. Miewamy trudność w wyznaczaniu celów, priorytetów na kolejne dni, tygodnie. Bywa, że nie towarzyszy nam chęć do wykonywania jakichkolwiek czynności, więc pozostajemy pasywni, bierni. Nie podejmując aktywności, nie czynimy nic by wprowadzić zmiany w naszym życiu. Sami swą pasywnością prowadzimy do potwierdzenia obranej przez nas tezy, że nic się nie dzieje, nic się nie zmienia i w ogóle „życie jest nudne i męczące”. Nawet jeśli wybieramy pasywność to podświadomie wiemy, że brak aktywności bywa jeszcze bardziej męczący niż nadmierna aktywność. Towarzyszące uczucie znużenia osłabia nas coraz bardziej i wraz z upływem czasu coraz trudniej jest nam się zmobilizować do jakiegokolwiek wysiłku.


A zdrowie? Sprawność? Młodym, dla których sprawność i zdrowie wydają się być czymś oczywistym trudno jest sobie wyobrazić, jak to jest być zależnym od innych, jak to jest kiedy moje zdrowie ogranicza mi w znacznym stopniu samoobsługę związaną z wykonaniem „prostych” czynności domowych i higienicznych. Odsuwamy myśli związane z koniecznością stopniowej akceptacji nadejścia tej chwili, kiedy wzrośnie nasza zależność od innych osób. Zaprzeczamy postępującemu biologicznemu procesowi starzenia się organizmu, związanego z  utratą sprawności poszczególnych narządów, stopniowym spadkiem sprawności procesów myślowych. Niezależnie od wieku etap ten wydaje nam się odległy. Na tyle odległy, że inne kwestie zawsze wydają się być ważniejsze. Proces moglibyśmy o wiele bardziej opóźnić gdybyśmy zawczasu dbali o zdrowie, mieli na uwadze nasze możliwości i ograniczenia i nie zaprzeczali faktom, że starzejemy się. Akceptacja procesu starzenia u nas samych daje szanse na szybsze podjęcie adekwatnych do sytuacji działań. Ponadto stopniowa akceptacja nie tylko mobilizuje do działania, do odkrywania nowych obszarów aktywności odpowiedniej dla nas, która dałaby możliwość zaznania satysfakcji i poczucia spełnienia, ale co istotne nie popadamy w panikę przed nieznanym nam etapem życia, który jest nieuchronny, zachowujemy lepsze funkcjonowanie psychofizyczne.

Istotnymi czynnikami zwiększającymi prawdopodobieństwo pojawienia się depresji są wszelkie sytuacje kryzysowe, nagłe sytuacje trudne, zarówno dotykające nas bezpośrednio jak i naszych bliskich. Często siłę kryzysu potęguje poczucie, że mamy znacznie mniejszą niż we wcześniejszych okresach życia możliwość wpłynięcia na zmianę sytuacji, w związku z narastającą zależnością od pomocy osób trzecich.

Obniżenie nastroju, chwiejność nastroju, czy nawet depresja współwystępują niejednokrotnie z innymi schorzeniami, bądź są wypadkową tychże chorób. Niejednokrotnie są skutkiem ubocznym zażywanych leków. Istotnym jest pozostanie w stałym kontakcie z lekarzem specjalistą, gdyż wraz z wydłużającym się okresem przyjmowania leków, zmianami dawek, przy wprowadzaniu nowych leków jesteśmy narażeni na pojawienie się depresji. Istotnym jest podanie lekarzowi pełnej informacji o zmianach nastroju. Pomocnym wyda się podręczny kalendarzyk, notes, w którym będziemy zapisywać w jakie dni, o jakich porach, w jakich sytuacjach, czuliśmy się gorzej niż zazwyczaj. W notesie notujemy obserwacje dotyczące niepokojących objawów współwystępujących ze zmianą nastroju.

Depresja u seniora, tak jak depresja we wcześniejszych okresach życia, kwalifikuje się do leczenia farmakologicznego i wsparcia psychoterapeutycznego. Nie należy bagatelizować depresji trzeciego wieku. Nie leczona niejednokrotnie prowadzi do targnięcia się na własne życie i należy o tym pamiętać. Często trudno nam podjąć decyzję o skorzystaniu z pomocy specjalisty: psychologa, psychiatry. Nadal nie jest powszechnym korzystanie z usług tychże specjalistów, gdyż obawiamy się oceny społecznej. Udajemy, że problemu nie ma, bądź, że damy sobie sami radę. Czy jak jesteśmy chorzy to nie idziemy do specjalisty? Depresja jest chorobą, wymaga leczenia. Jak mamy problemy z sercem idziemy do kardiologa, jak boli nas ząb idziemy do dentysty, zatem jak podejrzewamy u siebie depresję to czemu nie idziemy do psychiatry i do psychologa?

Najczęściej spotykanymi objawami towarzyszącymi depresji u seniorów to: smutek, przygnębienie, apatyczność, poczucie beznadziejności, rozdrażnienie, niepokój, lęki, brak apetytu, bóle, problemy z koncentracją, myśli samobójcze. Często obserwuje się nasilenie objawów choroby w okresie jesienno zimowym, co jest ściśle związane z ograniczoną dostępnością światła słonecznego. Korzystne jest uczęszczanie w tym okresie na fototerapię, co w znacznym stopniu wpływa na poprawę ogólnego funkcjonowania. Fakt ten nie tyczy się tylko seniorów, gdyż w tym okresie wszyscy jesteśmy narażeni na znacznie silniejsze niż kiedy indziej wahania nastroju.

Nadszedł moment, w którym warto wspomnieć o czynnościach zaradczych, by móc choć częściowo wpłynąć na polepszenie naszego nastroju, jakości naszego funkcjonowania. Często widzimy rzeczywistość w szarych barwach, nawet jeśli mamy możliwość wpłynięcia na zmianę sytuacji. Wraz ze zmniejszeniem ogólnej aktywności, stopniowym wyłączaniem się z aktywnego uczestnictwa w życiu społeczeństwa, zwiększeniem izolacji od świata zewnętrznego, coraz mniej widzimy potencjalnych rozwiązań, możliwości osobistego wpłynięcia na zmianę, a nawet nie dostrzegamy potrzeby zmiany, mimo jednoczesnego braku akceptacji dla tego co jest. Przyzwyczajamy się do stanu rzeczy takiego jaki jest i coraz mniej oczekujemy od życia. Widzimy coraz mniej możliwości osobistego wywierania wpływu na co tu i teraz. W takich momentach potrzebne jest nam skorzystanie z sieci wsparcia, gdyż inni często widzą tę samą sytuację w inny sposób, dostrzegając jak wiele możemy zrobić by polepszyć komfort naszego funkcjonowania. Widzą, że wiele zależy właśnie od nas, a nie od czynników zewnętrznych i mobilizują nas do działania.

Z siecią wsparcia bywa różnie. Bywa, że jesteśmy otoczeni gronem życzliwych nam osób, z którymi utrzymujemy kontakt- sieć wsparcia istnieje i jest aktywna. Bywa, że istnieje, ale aktywna nie jest. Wówczas wiele zależy od nas, czy nawiążemy ponownie kontakt. Zróbmy pierwszy krok w kierunku wznowienia relacji, czasami wystarczy komunikat nie do końca wprost, ale na tyle jasny, że niemal każdy z nas odczytałby go jako próbę nawiązania kontaktu. Czasem, gdy nasza izolacja trwa długo, nie utrzymujemy kontaktów towarzyskich, bądź gdy powątpiewamy czy osoby z naszego otoczenia są nam życzliwe, to wówczas warto pomyśleć o utworzeniu sieci wsparcia. Przecież istnieją stowarzyszenia, zgrupowania, kluby dla seniorów, dla osób o problemach podobnych do naszych. Dobrze byłoby aby włączyć się w działalność grupy, która jest związana z jakąś aktywnością ruchową, gdyż sam ruch i obecność w grupie w istotny sposób wpływają na poprawę naszego funkcjonowania psychofizycznego. Rozejrzyjmy się czy w naszej okolicy nie ma przypadkiem Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Z reguły słuchacze mają możliwość wyboru zajęć z oferty o różnorodnej tematyce, w tym brania udziału w zajęciach ruchowych: gimnastyce, relaksacji, terapii tańcem, modnym aktualnie nordic walking (słynne chodzenie z kijkami), czy wycieczkach po okolicy ale i  wyjazdach dalszych. Jeśli nie ma UTW to może istnieją kluby, a jeśli ich nie ma to może warto pomyśleć o ich utworzeniu.

Gdy towarzyszy nam obniżony nastrój często nie mamy chęci i siły na podejmowanie jakiejkolwiek aktywności. Pamiętajmy, że brak aktywności silnie wpływa na stopniowe pogarszanie się naszego funkcjonowania psychofizycznego. Spójrzmy, że to zamknięte, samo nakręcające się koło. Nie mam siły, chęci więc nie podejmuję aktywności. Z reguły jeśli nie staramy się wpłynąć na zmianę sytuacji w której się znajdujemy to ona bądź nie ulega zmianie, bądź się pogarsza. Rzadko zdarza się, że czynniki zewnętrzne wpłyną na poprawę naszej sytuacji, powinniśmy pamiętać, że jeżeli zależy nam na zmianie na lepsze, to przede wszystkim my powinniśmy starać się wpłynąć na zmianę, a nie ktoś czy coś z zewnątrz. Nie podejmując aktywności nie wpływam na zmianę, moja sytuacja się nie zmienia bądź ulega pogorszeniu, co jeszcze silniej wpływa na brak chęci do działania z mojej strony i tym silniej mój nastrój pogarsza się. Im dłużej trwa ten stan, tym trudniej zaprowadzić pozytywne zmiany, tym nam trudniej zmobilizować się do podjęcia aktywności.

Często nie jest aż tak źle, jak nam się wydaje. Mamy niemal kulturowo uwarunkowaną skłonność do narzekania. Wystarczy, że kogokolwiek się zapytamy jak się czuje, to niemal zawsze słyszymy, że mogłoby być lepiej. Tę tendencję do narzekania i skupiania się na trudnościach często obserwuje się właśnie u seniorów (chociażby czekając w kolejce do lekarza). A czy rzeczywiście jest aż tak źle? Jeśli uważasz, że w Twoim życiu nie przydarza się nic co sprawiałoby Tobie przyjemność, że każdy dzień jest taki sam, to pod koniec dnia zapisuj w notesie jakie czynności Wykonałeś/łaś w tym dniu, co Ciebie spotkało i Przypisz wartości od 1 do 5, określając na ile wpłynęły one na choć chwilową poprawę Twojego samopoczucia. Po tygodniu-dwóch skrupulatnego rejestrowania czynności i towarzyszących im nastrojów widzimy, że jest wiele czynności , które w znacznym stopniu poprawiają nam samopoczucie. Zatem czynności nieprzyjemne a niezbędne powinniśmy wykonać jak najszybciej i starać się zaplanować dzień przede wszystkim uwzględniając te czynności niezbędne, ale i te które w konsekwencji poprawiają mój nastrój.

Sam nawyk planowania kolejnych dni jest istotnym zabiegiem przeciwdziałania depresji. Mamy wówczas poczucie, że nie jest tak , że nic nie dzieje się w naszym życiu. Ponadto towarzyszy nam większe poczucie kontroli nad własnym życiem, poczucie wpływu na to co tu i teraz. Nasze życie jest mniej chaotyczne, nieprzewidywalne, więc i mniej stresujące. Oczywiście wiele sytuacji nie podlega naszej kontroli i są nieprzewidywalne- powinniśmy się z tym pogodzić. Układając plan kolejnego dnia powinniśmy rozłożyć w czasie czynności mając na uwadze nasze możliwości i ograniczenia. Nie należy zakładać, że wykonamy wiele skomplikowanych czynności, jeśli dotychczas nam się to nie udało. Lepiej założyć, że zrobimy mniej i być mile zaskoczonym, niż założyć, że zrobimy więcej i być rozczarowanym. Powinniśmy pamiętać, aby nasz dzień zaplanować tak, aby nie skupiać się tylko na wykonaniu obowiązków, ale również by uwzględnić czas na czynności, które sprawiają mi przyjemność, na odpoczynek, na sen. To co jest bardzo istotne: kiedy kończę dzień i kładę się spać zostawiam za sobą to co działo się za dnia. Nadszedł mój czas na sen, na regenerację sił. Jutro też jest dzień, abyśmy byli wstanie dokończyć co zaczęliśmy, to teraz należy się wyłączyć i zgromadzić siły do działania.

Pamiętajmy, że wiele zależy od tego jak rozłożymy sobie pracę. Nie jest konieczne byśmy wszystko wykonali od razu. Ponadto niejednokrotnie domownicy mogą nam w wielu czynnościach pomóc, co znacznie usprawni wykonanie zadania. Pomocnym może być podział czynności, które chcemy, musimy wykonać, na czynności: a) pilne i ważne; b) mało pilne i ważne; c) pilne i mało ważne; d) mało pilne i mało ważne. Po spisaniu wszystkich czynności, które zamierzamy w najbliższym czasie wykonać, dokonujemy przyporządkowania ich pod kątem pilności i ważności na chwilę obecną. Tym co pilne i ważne zajmuję się w pierwszej kolejności, i temu poświęcam większości uwagi. Temu co mało pilne ale ważne określam termin realizacji zapisując go w kalendarzu by nie zapomnieć. W realizację tej czynności, która jest pilna ale mało ważna zaangażujmy któregoś z domowników, osób bliskich. Natomiast to co na ten moment określiliśmy jako mało pilne i mało ważne zostawiamy, i nie zaprzątamy tym naszej głowy (na ten moment). Taka selekcja spraw koniecznych znacznie usprawnia nasze funkcjonowanie i generuje mniej stresujących sytuacji.

Do metod radzenia sobie z depresją i technik usprawnienia naszego funkcjonowania wrócę z pewnością w kolejnych rozważaniach dotyczących zaburzeń afektywnych. Celem tego artykułu było przybliżenie tematyki depresji dotykającej seniorów i pokazanie jak wiele zależy od nas samych, od naszego spojrzenia na sytuacje, że jesteśmy wstanie je modyfikować. Ponadto, że jeżeli sami nie potrafimy sobie pomóc, to powinniśmy poszukać pomocy u specjalistów.

Barbara Krzyślak

psycholog

Polityka prywatności|Regulamin