Zbigniew Herbert

Jeden z najwybitniejszych polskich poetów, zwany często Panem Cogito. Cierpiał na chorobę afektywną dwubiegunową, nadużywał alkoholu i zdarzało mu się wydawać w jednej chwili wszystkie pieniądze.

Biografia pochodzącego ze Lwowa a zmarłego w 1998 r. w Warszawie poety jest tak obszerna, że nie ma większego sensu tu jej omawiać. Warto tylko wspomnieć o postaci Pana Cogito (tom pod tym tytułem ukazał się w 1974 r.) - zanurzonej we współczesności, a jednocześnie mocno zakorzenionej w europejskiej tradycji kulturowej. Wiązano ją często z samym pisarzem.
Depresja miała dopaść Zbigniewa Herberta około czterdziestki. Stało się tak po wielu podróżach, które wyczerpały zarówno fizycznie jak i finansowo poetę, około 1967 roku.
- Z początku nie rozumiał, co się właściwie z nim dzieje. Tracił wolę życia. Zaczęły się lęki. Najpierw próbował je zapić. To coraz mniej pomagało. Lęki się nasilały. Stawał się agresywny. Wobec świata i także wobec siebie. Nie mógł tego wytrzymać. Nie chciał już dłużej żyć. Trzeba się było nim opiekować. Nie można go było zostawić samego. Bał się samotności – wspomina jego żona, Katarzyna Herbertowa.
Para (małżeństwem stali się kilka lat później) była zupełnie zagubiona tymi atakami i dopiero Andre Frenaud, francuski literat i przyjaciel Herberta, wskazał mu lekarza, który pomógł poecie. Na krótko. Po depresji nadeszła bowiem faza przeciwna.
- Tak miało być już zawsze. Bo kiedy mijała depresja, nastawał czas euforii. Wtedy Zbyszek był zawsze w cudownym humorze. Śmiał się niemal bez przerwy. Nie było całej powagi ani grozy życia. Wszystkim dokoła udzielała się jego lekkość. Tylko kiedy się upił, robił się agresywny. Potrafił wtedy urządzać w towarzystwie piekielne awantury. Ale nazajutrz przepraszał, dawał kwiaty, żałował – opowiada żona.
Z czasem ataki jednak stawały się coraz bardziej dokuczliwe, a Herbertowi przeszkadzały w pisaniu. W okresie depresji nie miał ochoty na nic, ale tworzyć nie mógł także w momentach, gdy rozsadzała go energia.
Całkiem możliwe, że w chwili uniesienia udzielił słynnego i kontrowersyjnego wywiadu Jackowi Trznadlowi. Nie owijając w bawełnę, ukazał bowiem mechanizmy dochodzenia do sukcesu w warunkach ustroju komunistycznego, nie tylko poetów przedwojennych, ale też późniejszych.
- Depresja Herberta nie dotykała jego oceny świata. Mogła być powodem cierpienia, niemożności twórczej, ale z całą pewnością nie wypaczała jego sądów intelektualnych. Poglądów, jakie głosił, nie można składać na karb jego choroby, ale jego własnego wyboru i oceny światopoglądowej – oceniał jednak sam profesor Jacek Trznadel.
Zbigniew Herbert chorobę odziedziczył prawdopodobnie po matce, która cierpiała na depresję i często przebywała w związku z tym w szpitalu. Zwykł mawiać, że jest na nią nieodwołalnie skazany, co miało usprawiedliwiać ucieczki w alkohol i ogólny rozgardiasz życiowy. W okresach manii zdarzało mu się wydawać bardzo duże sumy pieniędzy nawet ze świadomością, że nie będzie co jeść.
- Literatura nie może być popularna, dobra literatura nigdy nie była popularna. Nigdy nie była bardzo czytana. Pisarze umierali w biedzie i zapomnieniu – twierdził jednak poeta.
Spory wpływ na ataki choroby Herberta miała sytuacja społeczna i polityczna w Polsce, którą się żywo interesował. - Rzeczywistość stanu wojennego zaczęła działać na niego bardzo depresyjnie. Przyszło załamanie – wspomina żona.
Poeta zmarł 28 lipca 1998 roku. Został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go pośmiertnie Orderem Orła Białego, ale wdowa po poecie odmówiła przyjęcia odznaczenia. Uczyniła to dopiero w 2007 r. odbierając odznaczenie, razem z siostrą poety, z rąk Lecha Kaczyńskiego.
W 2000 r. powstał poświęcony Herbertowi film biograficzny „Obywatel Poeta”. Wzbudził on sporo kontrowersji ze względu na krytyczne wypowiedzi Herberta na temat Adama Michnika i Czesława Miłosza. Obraz usiłowano nawet ocenzurować.
W 2008 r. decyzją Sejmu obchodzono Rok Zbigniewa Herberta. Z tej okazji wypuszczono trzy monety z wizerunkiem poety.

„Potwór Pana Cogito” (fragment)
trudno go opisać
wymyka się definicjom
jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem
nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią
 

Polityka prywatności|Regulamin